Wymiana
młodzieży 2011
Wkrótce, być może, otrzymamy relację młodzieży.
Na razie obejrzyjcie przygotowaną prezentację Tak było w tym roku
Wymiana
młodzieży Polska-Niemcy 2010
Rokrocznie
szkoła im. Konopczyńskiego umożliwia swoim uczniom udział w wymianie
polsko-niemieckiej. W roku 2010 tymi szczęściarzami byliśmy my -
maturzyści 2010/2011.
Nasza przygoda z kolegami z Niemiec (i jedną
koleżanką) rozpoczęła się 10 września przed budynkiem Dziekanki
na Krakowskim Przedmieściu. To tam przywitaliśmy
i poznaliśmy naszych gości. Początkowo wszyscy byli trochę zdenerwowani,
ale atmosfera szybko się rozluźniła po wspólnej kolacji i krótkim
wieczorku zapoznawczym. Wtedy też dostaliśmy plan spotkań na cały
tydzień. Zapowiadało się bardzo obiecująco.
Bardzo ważną rolę w czasie naszych spotkań odegrały wspólne posiłki.
Wtedy mogliśmy odpocząć po absorbujących wycieczkach, spokojnie
porozmawiać i lepiej się poznać. Zarówno w Warszawie, jak i w Kolonii,
niedziela była dniem przeznaczonym na "rodzinny" obiad. To wtedy
furorę zrobiły smakowite sznycle przygotowane przez Ulę
i Marysię dla niemieckich kolegów. Inni również miło spędzili ten
czas: grillowali, spacerowali po Starówce, zwiedzali Warszawę.
Kolejne dni przyniosły nowe doświadczenia.
W Ambasadzie Niemieckiej oglądaliśmy wystawę "Dotyk człowieka",
zwiedzaliśmy Zamek Królewski i odwiedziliśmy Poznań. W naszej szkole
został rozegrany mecz piłki siatkowej - Polska kontra Niemcy z pozytywnym
wynikiem dla nas. Po wtorkowym obiedzie w szkolnej czytelni wspólnie
obejrzeliśmy film o Irenie Sendlerowej, który dotknął najtrudniejszego
tematu - czasu II wojny światowej.
Jak wiadomo, wymiana miała na celu integrację i miłe spędzenie razem
czasu, ale nie tylko. Dzięki niej zrozumieliśmy, że mimo strasznej
i bolesnej historii to w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność
za wspólną przyszłość, to właśnie my możemy ją kreować. Nie można
zapominać o przeszłości, ale ważne jest to, co dzieje się teraz.
Wieczory należały już tylko do nas. Spędzaliśmy
je razem, a każdy następny był lepszy od poprzedniego. Piątkowe
pożegnanie na lotnisku było przygnębiające, ale jednocześnie każdy
z nas zaczął już odliczać dni do 24 września czyli daty rewizyty.
Kolonia wywarła na nas ogromne wrażenie.
Całe sześć dni swobody - czy mogło być piękniej? Czekało na nas
wiele atrakcji, m. in. rejs statkiem po Renie, zwiedzanie perły
tego miasta - gotyckiej katedry, wycieczka do Bonn i ZOO. Mieliśmy
też okazję uczestniczyć w zajęciach szkolnych naszych kolegów. Jednak
najwspanialszą i na pewno niezapomnianą rozrywką była podróż do
krainy roller coasterów - Phantasialandu. To było coś fantastycznego!
Do pełni szczęścia brakowało nam tylko późniejszej godziny pobudki
(nasz czas staraliśmy się wykorzystać maksymalnie).
Ostatni dzień przyszedł bardzo szybko. Pobudka
(tylko dzięki chłopakom, którzy codziennie budzili wiecznie zaspane
dziewczyny), śniadanie, podróż na lotnisko i wreszcie pożegnanie
- łzawe lub mniej, ale mamy nadzieję, że nie ostatnie. Po południu
byliśmy już w Warszawie. Wróciliśmy zmęczeni, ale z pełnym bagażem
pięknych wspomnień. Na pewno kiedyś jeszcze się spotkamy!
Karolina Jędrzejczyk
|